Spławikowe Mistrzostwa Koła

2016-05-30

 

5 czerwca na wyrobisku pożwirowym S 1 w miejscowości Trzydniaki odbyły się długo oczekiwane przez cały światek wędkarski, mistrzostwa koła PZW Azoty Tarnów w wędkarstwie spławikowym.
Dużo wcześniej, niż zaplanowano zbiórkę, zaczęli się zbierać pierwsi zawodnicy, którzy swym fachowym wzrokiem próbowali ocenić sytuacje na wodzie.
Zresztą trzeba zaznaczyć, że niemal wszyscy biorący udział w mistrzostwach poświęcili cały tydzień poprzedzający zawody na treningi, które pozwoliły na dobranie odpowiednich zanęt, przynęt i techniki łowienia.
Punktualnie o 7 rano dokonano uroczystego otwarcia mistrzostw, na których to bardzo licznie stawiła się elita wędkarzy spławikowych koła Azoty, szczególnie w kategoriach młodzieżowych.
Po omówieniu zasad i dokonaniu losowania stanowisk, zawodnicy udali się pełni energii na swoje miejsca.
Już od pierwszych minutach zawodów dało się zauważyć, że ryba w tym dniu będzie brała bardzo intensywnie.
Na każdym ze stanowisk, zawodnicy odławiali nieprawdopodobne ilości ryb.
Komisja sędziowska widząc co się dzieje , jakie ilości ryb są łowione przez zawodników, była pełna obaw czy podoła czekającemu ją obowiązkowi zważenia złowionych ryb.
Kwestia tytułu mistrza rozstrzygnęła się w ostatnich minutach zawodów.
Mimo że wszyscy mieli już bardzo duże ilości ryb w siatkach, dało się zauważyć, że minimalnie nad resztą zawodników przewagę zdobywają koledzy Jakub Góral i Mariusz Gacek.
To właśnie oni rozstrzygnęli kwestię tytułu mistrza między sobą.
Najpierw kolega Jakub Góral, zaciął na tyczkę piękną, wybarwioną płoć i po precyzyjnym holu podebrał bardzo sprawnie, a zarazem delikatnie rybę, która dawała mu w tym momencie tytuł mistrza koła.
Dosłownie minutkę po tym, kolega Mariusz Gacek łowiąc metodą odległościową, około 80 metrów od brzegu, zacina rybę.
Daje się zauważyć po twarzach kibiców i zawodników ze stanowisk obok, szok i niedowierzanie.
Cóż to musi być za ryba?!
Wędka wygięta w pałąk, żyłka jest wybierana przez rybę ze szpuli w zawrotnym tempie, kij aż trzeszczy, a żyłka świszcze na wietrze.
Kolega Mariusz Gacek znany ze swoich nieprzeciętnych umiejętności w całym okręgu Tarnowskim, jak i okolicznych przysiółkach, po kilkuminutowej walce, ze stoickim spokojem, po kilkukrotnych odjazdach ryby doholował ją wreszcie do brzegu.
W tym momencie wśród licznie zgromadzonej publiczności napięcie jeszcze bardziej wzrosło, . . . . . ryba pod brzegiem, tylko jak ją wyciągnąć na brzeg, czy się zmieści do podbieraka?
Oczywiście tak jak i wcześniej przy holu, tak i teraz kolega Mariusz Gacek pokazał klasę i mistrzostwo, był przygotowany na taki obrót sytuacji i jedyną wolną ręką (bo w drugiej trzymał wędkę) sięgnął po podbierak karpiowy i podebrał okazałego lechora.
Ze stoickim spokojem z zasłużonym uśmiechem na twarzy mógł w tym momencie pozować do zdjęć licznie zgromadzonej publiczności.
Po kilku sekundach rozległ się sygnał kończący zawody.
Nadejszła chwila prawdy, komisja sędziowska przystąpiła nie bez obaw o wagę do ważenia ryb.
Obawy komisji były prorocze, gdyż tylko kolegom Jakubowi Góralowi i Mariuszowi Gackowi udało się zważyć złowione ryby, a pozostałym zawodnikom niestety waga nie była w stanie wskazać ilości złowionych ryb, gdyż za każdym razem wskazanie przekraczało maksymalną wartość wskazań wagi.
Po bardzo zaciętej i emocjonującej rywalizacji tytuł mistrza koła Azoty Tarnów zdobył kolega Mariusz Gacek, wyprzedzając drugiego w zawodach kolegę Jakuba Górala o niecały kilogram złowionych ryb.
Najlepszym wręczono okazałe puchary i medale oraz pamiątkowe dyplomy.
Po części oficjalnej można było spożyć bardzo smaczny obiad i podzielić się wrażeniami z tych jakże emocjonujących zawodów.
Serdecznie zapraszamy na kolejne licznie organizowane przez nasze koło zawody, które miejmy nadzieję odbędą się tak jak zawsze przy pięknej słonecznej pogodzie, w bardzo miłej koleżeńskiej atmosferze i z równie emocjonującą rywalizacją, szczególnie na wybitnym zawodniczym łowisku S 1.

 

05.06.2016 Spławikowe Mistrzostwa Koła